5/11/2014

K MAG b-day party // #stajlish #lansing

BY Nemshar IN , , , , , , , , , , , , , No comments

Wszyscy chcecie się znaleźć na tej imprezie. Dostajecie spazmów, kiedy widzicie w myślach samych siebie, kroczących czerwonym dywanem w stronę klubowych włości. Bo któż z nas nie chce znaleźć się na urodzinowej imprezie K Maga? Wszyscy chcemy. Przyodziewamy się w całą naszą dumę oraz tusz do rzęs i wkraczamy w inną przestrzeń.

Wchodzimy!
KAAAA-BOOOM!


Muzyka przez połowę czasu jaki tam spędziłam jest tak straszna, że nijak nie mogę jej nawet spokojnie słuchać.
Ludzie Wielkiego-Małego Warszawskiego Światka Mody pozujący na niezależnych hipsterów pomykają w ciuchach MISBHV. Atakują mnie czerwone szminki, sukienki zestawione z ciężkimi butami, tak odkrywczo, tak świeżo!
Wyznawcy hipsta lansu starają się uzbierać na drinka, albo proszą o fajki, bo po wykupieniu nowych kolekcji nie mają na chleb. Ciekawe, kto im zapłacił za wejściówki.
Płatność fejmem?

Mężczyźni - proporcje rozkładają się po równo - 50 procent gejów zmieszane z 50 procentami sponsorów. Do wyboru - faceci w rurkach, z żelem na włosach, niektórzy już dawno poślubieni sieci solariów, lub też stare dziady ze swoimi napalonymi spojrzeniami, lustrujący feszynyble nejked stajle bujające kośćmi na parkiecie.
Oprócz tego kilku zagubionych samców w garniturach, którzy jak potulne przedszkolaczki pomykają ze smyczami Samsunga na szyi. Ah, te werk-iventy.
Przez chwilę czujemy trochę fejmu, kiedy Komar wchodzi na didżejkę i zaprasza do zabawy. Blask spływa na mnie i doładowuje mi bateryjki na następny rok pełen modowych doznań ekstremalnych.

Najgorszy nie jest wcale widok twarzy, nieskalanych cięższą myślą, ani pozujące na gwiazdy aktorki z Miłości na Bogato. Najgorsze jest chamstwo, które tam panuje. Ludzie depczą po mnie, przesuwają mnie na bok, albo po prostu uderzają tak, że mało co nie wywracam się na parkiet. Nie słyszałam ani jednego "przepraszam", choć wielokrotnie oberwałam od dwu metrowego faceta.
Wiem, że to idiotyczne, wymagać kultury osobistej od dorosłego mężczyzny, wiem, wiem...

Ścisk, tłok, dżungla, małpy. Nie mój cyrk.

|| foto: Mateusz Tyszkiewicz ||

Wychodzę po 30 minutach. Już się napatrzyłam. Co widziałam, to moje. Żegnajcie słodkie sny o feszynlajfie. Chyba bym zwariowała.
Dziwne. Może irracjonalne jest to, co wynoszę z tej imprezy. Bynajmniej nie darmowe gifty. Impreza K Maga uświadamia mi, że warto się uczyć (zabawne, nie?). I czytać. Cokolwiek, co nie jest blogiem modowym ani creditem przy sesji zdjęciowej.
Bo lepiej nie skończyć wśród takiej elity.

Amen.
Feszynmen.

__________________________

Co by nie było nieścisłości, mam wielu znajomych, którzy pracują/ pracowali w branży modowej i bynajmniej nie miałam tu na celu ich urazić. Bo oni, oprócz tego, że znają się na modzie, mają też coś w głowie. xo

4/14/2014

Jak to chciałam zostać blogerką modową.

BY Nemshar IN , , , , , , , , , No comments


Od dwóch dobrych lat zafascynowana przeglądam blogi modowe i wpatruję się w te zdjęcia - zdjęcia idealnych wnętrz, dopasowanych stylizacji, tysiąca par butów i kaw ze Starbucksa. 

Niestety, od niedawna mam wrażenie, że na blogerę modowę, to ja się nie nadaję. Bo po pierwsze - jakbym się miała codziennie zastanawiać nad tym, co by tu znowu założyć, żeby się nie powtarzać na zdjęciach z insta to by mnie potrzaskało. Po drugie - jestem zbyt leniwa. Jedna sesja "outfitowa" na bloga, i to całe zamieszanie wokół tego mnie wykończyło na długie tygodnie. I jak tu co dwa, trzy dni organizować taki maraton szmatkowy? Po trzecie - spójrzmy prawdzie w oczy. Uwielbiam oglądać blogi, czytać sobie przyjemne artykuły na temat wystroju wnętrz i wyższości minimalizmu nad eklektycznym miszmaszem, ale mam wrażenie (pewnie przez to, co mamusia mi wpajała, bo cała moja rodzinka ma alergię na blogi modowe, o czym już było w jakiejś poprzedniej notce), że te osoby poza modą to nic nie robią. 

Oczywiście, z pewnością jest wielu blogerów modowych, którzy faktycznie mają do tego talent, są pełni pasji, znają się na modzie (także na jej historii i aspektach innych od trzymania się kurczowo trendów na sezon jesień/zima 2013/14). Ale w tej branży nie ma "wymiernych" wyników. Coś może się komuś z góry spodobać lub nie. To nie jest matematyka. Tutaj cosinus 30 stopni może raz wynieść 367,3 metrów bawełny, a innym razem 8,5 x paski poszerzają. Z tego też powodu mnóstwo tu szaleńców ;). 
Już nie mówiąc o tym, że po szprycowaniu mojego mózgu lekkimi artykułami na temat ujędrniania brzucha, zalet permanentnego makijażu i kolorystycznym dobieraniu oversize'owych koszul do spodni w printy mam naprawdę SPORE problemy ze skupieniem się na więcej niż jednym zdaniu z moich książek na studia.

Hm, ja chyba w ogóle jakoś zdurniałam w tym liceum, myśleć mi się nie chce, i tylko bym lajkowała focie. Eh.
(Chociaż właściwie to chyba nie tylko kwestia lekkich tekstów, ale tego, że te książki często faktycznie są durne.)

Pomińmy już fakt, że kupowanie takiej ilości ubrań, żeby co trzy dni wstawiać coś nowego jest odrobinę przerażające. Faktycznie można dojść do wniosku, że te ubrania nie mieszczą się autorowi w szafie i przechowuje je w głowie zamiast mózgu.  

Taki bloger ma zdawać relację ze swojego życia, a ja jestem człowiekiem, który czasem przez dwa lata nie przeczyści karty pamięci z aparatu i nie powkłada zdjęć do odpowiednich folderów. Może to też dlatego tak lubię instagram. Cykam fotę, hop, jazda na insta, ewentualnie jakiś dziarski efekcik i już, poszło w świat. Bez potrzeby wrzucania do jakiegokolwiek folderu.

Tutaj była arcy dobra puenta, która na chwilę obecną wydała mi się być już trochę gorsza, więc notka zostanie opublikowana jako urwana w połowie. 
Adios. 

3/12/2014

Polska jenzyk trudna jenzyk.

BY Nemshar IN , 2 comments

Przez ostatnie dwa miesiące oddaję się namiętnie swojej nowej pasji - robię zrzuty ekranu w ilościach hurtowych. A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o ortografię!
 ...a może to szło jakoś inaczej? 

W każdym razie, jestem rozbawiona niektórymi skrótami i nowomową, którą stosują ludzie pisząc w internecie. Już pal licho, gdy autor zgrabnie skleconego zdanka jest po prostu jednym z tysięcy komentatorów na kozaczku, ale impreza zaczyna się, gdy wchodzę na blogi najbardziej poczytnych blogerek (w tym osób naprawdę znanych). Don't get me wrong - prawdopodobnie na moim blogu znalazło by się wiele podobnych słodkości, ale mimo wszystko te, które dziś Wam pokażę, są w moim mniemaniu naprawdę w dechę.
Nie wiem właściwie, dlaczego ludzie robią takie błędy. Ja, mimo, że odwiedzają mnie 2 osoby dziennie (pewnie mama i babcia, która nie ma internetu)  każdą swoją notkę czytam dwukrotnie przed wstawieniem, a potem także już opublikowaną. Błędy stylistyczne i składniowe może faktycznie niektórym ciężko zniwelować, bo nawet nie zdają sobie z nich sprawy (skoro walnęli takie zdanie na początku, to dlaczego później miałoby im się wydać bez sensu?...), ale literówki? Błędy ortograficzne?! Piszcie w Wordzie, on naprawdę podkreśla błędy, serio, serio! Zero ściemy.
Każdemu zdarza się czasem pisać notkę w pośpiechu, użyć sformułowania które niekoniecznie jest poprawne, aczkolwiek "każdy wie o co chodzi" :). Jednak jak już natrafię na jeden błąd, zaraz zauważam kolejne. I tak w każdej notce. Sad, so sad.

W niektórych fragmentach nie podkreślałam już wszystkich błędów, bo musiałabym zamalowywać całe zdania ;-). 

Polacy uwielbiają (!) pisać za dużo. Zamiast zwięźle napisać o co im chodzi dodają mnóstwo słów, które nic nie wnoszą. Może nie jest to wielki błąd, ale świadczy o nieumiejętności wartościowania informacji... Niestety, w szkole uczą nas pisać pod klucz, nie z sensem. A jak już o zbytecznych słówkach mowa, to kropek też nie rozdawajcie w nadmiarze, bo wam się pokończą zapasy!


Najbardziej jednak bawi mnie patos królujący u jednej blogerki. Nie ma to jak mówić podniośle o sytuacjach równie wysokiej rangi, co kupowanie szczoteczki do zębów.
Depresja w co drugiej notce. 
I na koniec wirtuozeria składniowa kolejnej fashionistki:


A teraz macie dwa wyjścia - złośliwie wytykać mi moje błędy, albo się ze mną pośmiać ;-).

3/03/2014

B-DAY GIRL

BY Nemshar IN , , , No comments


I stało się! Już nigdy więcej nie będę nastolatką ;). 20 wkroczyła w moje życie wraz z katarem, więc nie są to może najlepsze urodziny w moim życiu, ale planuję odrobić na weekendzie! Teraz, choć jest tak słonecznie, nie mogę nawet wyjść na spacer :(. 

And it happened! I'll never be a teenager again! My 20 suprised me with a flu, so this birthday may not be the best, but I think I'll celebrate it at the weekend. Now I cannot even go outside, and it hurts, cause it's soooo sunny! :(

xx