NIE PRZEGAP! :)

7/24/2015

Jak wybrać szablon dla swojego bloga? - Blogspot


Bardzo ważnym - o ile nie najważniejszym - elementem bloga jest jego wygląd. To od pierwszego wrażenia odbiorcy zależy, czy zostanie na blogu dłużej niż trzydzieści sekund. Dopiero potem potencjalny czytelnik wertuje treść strony.
Czego więc unikać kiedy szukamy szablonu na swojego bloga?


 - ostrych kolorów i pstrokatych teł 
 
 - dużej ilości dodatków, migających odnośników i tym podobnych
 
 - "rozkrowienia bloga" - to nie zasługa samego szablonu ale naszej   późniejszej edycji, np. wrzucania zbyt dużych zdjęć bez dopisania do szablonu html odpowiedniego wersu który nam szerokość tych zdjęć automatycznie odpowiednio ustawi
 
 - braku spójności w kolorystyce i stylu
 
 - mało intuicyjnego interfejsu - co z tego, że szablon jest majstersztykiem od strony html kiedy nie wiem gdzie znajdę kolejne posty albo informacje o autorze? 







Jeśli chodzi o początkujących blogerów, lub też tych, których smykałka do pisania niestety nie pokrywa się z dobrym gustem co do wnętrza ich internetowego domu ;) polecałabym szablony klasyczne, z małą ilością kolorów, które naprawdę ciężko jest zepsuć. 

O ile nie będziecie zbytnio ingerować w kod oraz układ strony to większość szablonów pobranych z sieci pozwoli Wam zająć się odpowiednim contentem bez martwienia się o layout. 


Jeśli chodzi o mnie, jestem wielbicielką sliderów na blogu. Mam niezłe kuku na punkcie przesuwających się elegancko okienek, dzięki którym czytelnik może sobie wybiórczo oglądnąć zapowiedzi postów. Oprócz tego nie wyobrażam sobie bloga, który ma miejsce na posty o takiej samej szerokości jak side bar - wstawianie zdjęć na takiego bloga mijało by się z celem. 


Jak znaleźć darmowe szablony na bloggera? Wystarczy w wyszukiwarkę wpisać "free blogger templates".Uwaga! Jeśli chcecie, aby Wasz blog wyglądał równie dobrze na komputerze jak i na tablecie czy telefonie pamiętajcie aby szukać layoutów z adnotacją "responsive template"!  

Poniżej znajdziecie kilka moich ulubionych szablonów na tę platformę, może akurat się komuś spodoba :) 








7/18/2015

Najdziwniejsze przedmioty na UW

 
Pewnie zastanawiacie się, dlaczego jako główny obraz wstawiłam zdjęcie konia w galopie (tak na marginesie - nie byle jakiego konia, bo pięknego ogiera rasy halfinger, którego miałam okazję sfotografować pracując w stajni w Myczkowcach:)? Odpowiedź jest prosta - między innymi ten pan jest bohaterem jednego z przedmiotów, na który możemy się zapisać na UW w ramach przedmiotu ogólnouniwersyteckiego
 
Czym jest tzw. OGUN? Jest to przedmiot uzupełniający, który dobieramy jako studenci aby cudem uzbierać ECTSy i mieć szansę ukończyć wybrany kierunek. W czasie pierwszej rejestracji czekała na mnie nie lada niespodzianka, teraz niektóre nazwy przedmiotów przestały mnie zaskakiwać. Najlepsze jest to, że można sobie wybrać zajęcia zupełnie niezwiązane z kierunkiem studiów. I tak humanista może rozpocząć kurs astronomii i fizyki kwantowej a student biologii ma szansę rozwinąć swoje zainteresowanie poezją okresu romantyzmu. 
 
Jest to pewne ciekawe urozmaicenie, jednak dziś chciałam przedstawić Wam moją listę top 5 jeśli chodzi o najbardziej zwariowane zajęcia na tak poważanej uczelni ;) jaką jest Uniwersytet Warszawski.  
 
 

1. "Czego możemy nauczyć się od koni". 


 Hit wśród studentów. Nawet ja, jako zapalona amazonka miałam pewne obawy przed tym kursem. Zapisała się na niego natomiast moja koleżanka ze studiów. Podobno moje rady bardzo się przydały w trakcie pisania obszernej pracy zaliczeniowej na temat konioszefów i koniopodwładnych. 



2. "Grobowce, groby i uczeni". 

 


Podoba mi się zestawienie słów. To tak samo dobre sformuowanie jak "Nauka, polityka, kultura. Intelektualiści w gronie urzędników", czyli kolejny hicior z semestru letniego. Taka zawoalowana satyra.


3. "Jak odnieść sukces reprodukcyjny. (...)" oraz stawiana na równi "Etyka prokreacyjna".

 

Nie wiem co to jest. Nie wiem skąd ten tytuł. Wydział Psychologii rządzi się swoimi prawami. 
 

4. "Fashion, beauty and fame - the psychology of being fabulous".



Wreszcie coś dla mnie. To, co tygryski lubią najbardziej. Żywię nadzieję, iż przynajmniej jeden wykład jest poświęcony blogerkom i sposobom na zdobywanie giftów.  


5. "Brazylia w telenowelach"



Jako studentka latynoamerykanistyki nie mogłam przejść obojętnie. Nie mogę jednak nie zgłosić małego niedopatrzenia - w końcu najbardziej znaną telenowelą jest "Zbuntowany Anioł", który - jakby nie patrzeć - został wyprodukowany w Argentynie. Ktoś orientuje się czy powstał może przedmiot uwzględniający "Zbuntowanego Anioła"? 



Ktoś z Was studiuje na tej uczelni? Zabalowaliście za żetony UW i wybraliście któryś z postrzelonych przedmiotów? Dajcie znać :).

7/13/2015

Mikrodermabrazja - wskazania, działanie, efekty.



Ostatnio moja kosmetyczka zaproponowała mi skorzystanie z mikrodermabrazji ze względu na moje problemy z cerą - jej ziemistość i ogólną złą kondycję. Jestem już po serii zabiegów, a na najczęściej zadawane pytania odpowiadam poniżej. 
  • Czym jest mikrodermabrazja?
Mikrodermabrazja jest zabiegiem, który ma na celu usunięcie warstwy rogowej naskórka i/lub jego głębszych warstw, a dodatkowymi atutami zabiegu są zwiększenie przepuszczalności naskórka oraz pobudzenie jego odnowy. Zależnie od wybranej metody zabieg różni się głębokością działania, a tym samym efektywnością i możliwością wystąpienia działań niepożądanych. 
Tym sposobem dogłębnie oczyszczamy cerę, wyrównujemy jej koloryt. Wraz z wierzchnią warstwą naskórka usuwa się zrogowaciałe komórki, zanieczyszczenia i nadmiar łoju. 

  • Jak wygląda zabieg?
Mikrodermabrazja polega na skierowaniu na skórę silnego strumienia kryształów korundu wyrzucanego pod ciśnieniem z głowicy aparatu, bezpośrednio w kierunku skóry. Kryształy te mają mają m.in. działanie antybakteryjne, dzięki czemu pomagają w leczeniu trądziku. 


  • Wskazania do zabiegu.
Mikrodermabrazja jest idealna dla Ciebie, jeżeli borykasz się z: fotostarzeniem skóry (następuje  pobudzenie procesów odnowy skóry poprzez stymulację produkcji kolagenu i elastyny), trądzikiem, bielactwem nabytym (skuteczność tłumaczy się aktywacją produkcji i uwalniania barwnika w wyniku pobudzenia metabolicznie nieczynnych melanocytów położonych w plamach bielaczych) czy rozstępami skórnymi.

  • Po zabiegu...
Skóra po mikrodermabrazji jest bardzo wrażliwa na bodźce i szybko traci zapasy wody, więc trzeba pamiętać o odpowiednim jej nawilżaniu.  Nie warto także od razu nakładać makijażu (czego nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć ;-).
W wyniku odsłonięcia skóry następuje szybka odbudowa tkanek i zastąpienie ich nowymi komórkami. Ponieważ mikrodermabrazja jest odbierana przez skórę jako swoisty "uraz", można  zaobserwować niewielkiego stopnia obrzęk i rumień, które zwykle utrzymują się około godziny, ale mogą trwać do dwóch dni. Jeżeli nie wiesz, jak Twoja skóra może zareagować nie umawiaj się na zabieg w dzień wielkiego wyjścia. :) Moja skóra jest dość odporna, więc od razu po zabiegu nie była zaczerwieniona ani podrażniona.

  Mam nadzieję, że coś niecoś :) rozświetliło się Wam w głowie. Jeśli chodzi o efekty, jakie ja mogłam zauważyć, to faktycznie moja cera została rozświetlona, jednak nie mogę powiedzieć, abym po serii zabiegów zauważyła jakąś konkretną poprawę. Natomiast świetnie sprawdza się u mnie nowe odkrycie z Hebe - facial scrub z nowo wchodzącej na polski rynek amerykańskiej firmy Petal fresh:
Używam go do peelingu twarzy i szyi, często zaraz po zastosowaniu nakładam porządną warstwę kremu nawilżającego i czekam aż się wchłonie. Po takim domowym zabiegu moja cera wygląda świetnie! 

7/09/2015

RZYM / WATYKAN


Kilka tygodni temu miałam wreszcie okazję zobaczyć Rzym, ulubione miasto Oli. Faktycznie jest to miejsce w którym co krok natykamy się na jakiś zabytek - po jednym dniu przejadły mi się już fontanny, posągi i inne atrakcje i myślałam tylko o jednym - zjeść tę słynną pizzę! Najlepiej na jakimś placu z widokiem na toczące się miejskie życie! 

Niestety, w czasie kiedy wybrałyśmy się z mamą, piękna Di Trevi była nieczynna, podobnie jak najciekawsze części Muzeów Watykańskich...

RZYM

Moje pierwsze skojarzenia po powrocie? Bardzo brudne metro - po ścianach leje się woda (mam nadzieję, że to była tylko deszczówka...!), a na niektórych stacjach jest strasznie ciemno. Pominę fakt, że na pewno nie jest to tak przestronne metro jak nasze warszawskie, ale ludzie w godzinach szczytu napierają tak samo. Same wagony przywodzą na myśl nowojorskie "gangsterskie" dzielnice, bowiem wjeżdżający na stację wagon metra wygląda jak ściana zamazana graffiti. 

Ogólnie rzecz biorąc Rzym jest dość brudnym miastem - wszędzie na ulicach leżą śmieci - może to z tego powodu że ludzie wystawiają zapakowane w czarne worki odpady prosto na ulicę, skąd są zabierane przez odpowiednie służby? Wiatr, zwierzęta i bałagan gotowy. 

Byłam też dość konkretnie skonsternowana gdy każda napotkana osoba kazała mi uważać na kradzieże. Zawsze wiedziałam, że w dużych miastach takie sytuacje się zdarzają, ale tutaj co druga osoba będąca rodowitym włochem/włoszką zwracała mi uwagę na delikatnie rozsuniętą torebkę a na telebimach w metrze co chwila widziałam reklamy ostrzegające przed kieszonkowcami.
W Warszawie też przecież zdarzają się kradzieże, ale jak powszechny musi być to proceder we Włoszech skoro tyle się o tym mówi?!

Rzym - pomimo całej swojej famy - mnie (niestety) nie zachwycił. Może muszę wrócić za jakiś czas?










WATYKAN

W Watykanie spędziłam aż trzy dni :). Wszystko przez to, że chciałam zrobić przyjemność mojej mamie i towarzyszyłam jej codziennie - miałyśmy takie "szczęście" że w pierwszy dzień jedna z interesujących nas części była wyjątkowo zamknięta więc musiałyśmy wrócić w dniu kolejnym, aby móc ją zobaczyć. Trzeci raz natomiast wróciłyśmy tylko po to, by wysłuchać błogosławieństwa papieża. 

W pierwszy dzień stałam w kolejce ciągnącej się naokoło placu Świętego Piotra przez dwie godziny. Głupia myślałam, że to długo. Następnego dnia Watykan postanowił pokazać mi gdzie moje miejsce i zafundował nam 7 godzinne (!) oczekiwanie na wejście do Muzeów Watykańskich, a - jak już wspominałam - i tak nie zobaczyłyśmy ich w całości bo część była chwilowo wyłączona ze zwiedzania. 

Jeśli mam być szczera, nigdy nie widziałam bardziej opryskliwych i po prostu chamskich pracowników niż Ci, którzy byli w Watykanie... Paradoks? Awantura, popychanie kobiety która usiłowała zadać pytanie a potem puszczanie oczka do gwardzisty - ot, jeden z panów pilnujących wejścia... 

Muszę jednak przyznać, iż wrażenie robią wnętrza Muzeum - ściany pokryte starymi mapami oraz ornamenty i zdobienia sufitu... Majstersztyk. 




miejsce spoczynku Jana Pawła II







A Wy? Byliście w Rzymie lub Watykanie? Może macie lepsze wspomnienia niż moje? :)

2/25/2014

Wnętrza: JEFF ANDREWS

Jeff Andrews jest jednym z architektów wnętrz, który pracuje z gwiazdami. Zdobywca nagród łączy style, które mimo swojej różnorodności dają wrażenie spójności. Jego klientami są klan Kardashian+Jenner, Ryan Seacrest czy Michael C. Hall. 
Ja jestem zachwycona, pomimo że słyszałam opinie, iż wnętrza są urządzone zbyt "surowo" i "chłodno". Podobają mi się szczególnie czarne wykończenia, wyspa na dodatki w garderobie i dobór kolorów. Możemy też zauważyć, że właściwie w każdym miejscu projektant umieścił kwiaty - mój ulubiony patent na to, aby miejsce, w którym przebywam stało się bardziej "moje" i gościnne :).



|| ALL THE CREDITS BELONGS TO JEFF ANDREWS DESIGN ||

2/10/2014

Sandra Szulczyńska

Sandra Szulczyńska
fot. Małgorzata Mąkosa

Zdjęcie Sandry zobaczyłam, przeglądając facebook'owy newsfeed. Zostało ono zrepostowane przez jeden z "końskich" fanpage'y. Jej energia, samozaparcie i pozytywne myślenie powinny pobudzić wszystkich do działania. Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się z nią skontaktować i porozmawiać. 


 Jak zaczęła się Twoja przygoda z końmi? Czytałam na kilku forach, że jeszcze jako niepełnoletnia dziewczyna byłaś nazywana przez inne amazonki  "instruktorką". Chwalą Cię one za wiedzę i profesjonalne podejście mimo tak młodego wieku.  Podobno już wtedy wiedziałaś co chcesz robić w przyszłości.

Jeżeli chodzi o konie, to kocham je od zawsze. Gdy miałam 3 latka pierwszy raz wsiadłam na siwą zimnokrwistą klacz i od tamtego czasu kocham siwe. Nie pochodzę z "końskiej" rodziny, pasja zrodziła się we mnie samej. Moja mama bardzo boi się koni :).
Gdy miałam 6 lat, rodzice zapisali mnie do szkółki jeździeckiej i tak się zaczęło moje końskie życie, które trwa do teraz i trwać będzie nadal :). Przed wypadkiem jeździłam około 11 lat.

Serio tak o mnie piszą? Nie wiedziałam ;). Myślę, że to przez cierpliwość i przez obserwacje. Spędzałam długie godziny na łące obserwując konie i ich zachowanie, czasem mama musiała po mnie przychodzić, bo tak się "zasiedziałam" :). Do dzisiaj uwielbiam obserwować nie tylko konie, ale też ludzi, którzy na nich jeżdżą. Jak to się mówi - "ćwiczę oko".

 

Jak to się stało, że nieszczęśliwy wypadek zmienił Twoje życie? I czy faktycznie je zmienił? Wydajesz się nadal emanować pozytywną energią i zarażać nią innych. Odnosi się wrażenie, że nie masz żadnych chwil zwątpienia.

Hmmm, wypadek jak wypadek, każdemu może się zdarzyć. To, że siedzę na wózku nic nie zmienia. Może punkt widzenia, bo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Po prostu jestem niższa i tyle ;-). Ale nie zmienił w żadnym razie mojego podejścia do koni, jeżeli o to chodzi. Wręcz przeciwnie - chcę zrozumieć ich psychikę, wiedzieć jak myślą i co "mówią", bo konie potrafią "mówić", wystarczy słuchać... Chwile zwątpienia były, na początku po wypadku, teraz stawiam sobie określone cele i dążę do ich realizacji, jednym z nich było prawo jazdy, oczywiście udało się! :)
O to, czy "emanuję" energią trzeba pytać ludzi, którzy są w moim "środowisku", bo od nich zależy, jak mnie odbierają :). 




Jak wygląda dziś Twoja "stajenna" codzienność? Czytałam, że miałaś w planie robić kurs instruktorski. Masz teraz swojego konia?

Moja codzienność... Mam siostrę, która mnie wspiera i pomaga, bo to taka sama koniara jak ja. Od kogoś musiała się zarazić hihi ;-). Mamy wspólnego kuca, którym się zajmujemy, mam też konia Andaluza, sprowadzonego z Hiszpanii, który jest moim oczkiem w głowie :).

Co jest Ci bliższe - naturalne metody, klasyka, a może western? W jakiej dyscyplinie się odnajdujesz i w jakiej chciałabyś się rozwijać?

Co co dyscyplin, to nie chodzi o to, czy ktoś bawi się w "natural", czy jeździ klasykiem, czy westem, chodzi o to by koniowi było z nami dobrze i o zrozumienie go jako "przyjaciela". Powinniśmy zagłębić się w jego psychikę, pracować z nim zgodnie z jego biomechaniką, psychologią, anatomią i fizjologią, jeżeli to wszystko jest spójne, koń czuje się z nami dobrze, to jest Harmonia, a do tego dażymy, prawda?

Widziałam, że jesteś zdecydowaną przeciwniczką rollkuru. Jakie Twoim zdaniem błędy nadal popełniamy w jeździectwie? Co powinniśmy zmienić (szczególnie na naszym, polskim podwórku)?

Tekst alternatywny Oczywiście, że jestem przeciwniczką nie tylko hiperfleksji (rollkuru), ale także używania jakichkolwiek patentów, bo jeżeli chcemy być przyjaciółmi naszych koni, powinniśmy się wsłuchać w to, co mają nam do "powiedzenia". One nigdy nie kłamią jak ktoś jeździ, jest takie przysłowie: "Pokaż mi swojego konia, a powiem Ci jak jeździsz" i to się sprawdza, wielu jeźdźców ma problem z rozluźnieniem konia, a zabierają się za "zbieranie", więc jaka w tym logika? Zebranie jest najwyższą formą ujeżdżenia, a ludzie już "zbierają" 3-4 latki!!! To jest OKROPNE ! Jak to widzę to mnie NOSI! Dosłownie, mam ochotę wstać i wytłumaczyć co jeździec robi nie tak, ale większość osób, które już jeżdżą zawodowo, nie chce mnie słuchać, "bo co ja moge wiedzieć?" Tak więc na każdych zawodach na parkurach widać efekty braku rozluźnienia, a wtedy jeźdźcy zakładają różne patenty...

Poza jeździectwem - jakie masz plany na przyszłość, co lubisz robić? Jak wyobrażasz sobie siebie za 10 lat?

Jak wyobrażam sobie siebie za 10 lat? Hmmm, może własna stajnia? To mi się marzy, więc proszę trzymać kciuki! :)



Oczywiście trzymam kciuki za Sandrę i jej sukcesy, te jeździeckie i nie tylko, a Wy, mam nadzieję, potraficie się na co dzień cieszyć małymi rzeczami :).

Pozdrawiam ciepło!

Archiwum

 
Copyright © 2014 NEMSHAR - blog lifestylowy. Designed by OddThemes - Published By Gooyaabi Templates